Do incydentu doszło w chwili, gdy Wojciech Jaruzelski wychodził ze szpitala. Do czekającego na generała fotoreportera podbiegł pracownik ochrony. Miała miejsce szarpanina. Ochroniarz wykręcał fotografowi ręce, dusił go i przyciskał do ściany.
- Rzeczywiście, taki incydent miał miejsce - przyznaje rzecznik szpitala na Szaserów, pułkownik Wojciech Lubiński. Jak tłumaczy, generał nie chciał by robiono mu zdjęcia. Ponieważ fotograf był na terenie szpitala ochrona musiała interweniować.
Pobitego przebadali lekarze z Izby Przyjęć. Jak dowiedział się portal gazeta.pl, fotoreporter ma złamaną rękę. Na miejsce przyjechała wezwana przez obie strony
policja, która sprawdza czy złamane zostało także prawo - Wszystkie procedury zostały dopełnione. Czekamy na rozwój wydarzeń. - dodaje Lubiński
Generał Jaruzelski trafił do szpitala na Szaserów z zapaleniem płuc i problemami z krążeniem. Spędził w nim prawie trzy tygodnie.